niedziela, 14 czerwca 2015
Dopiero teraz wiem,ile dla mnie znaczyłaś.
Często obserwowałem ją.Dużo się o niej mówiło w mediach.Wypytywałem codziennie trenera o nią.Często się dowiadywałem sporo rzeczy.Zaprzyjaźniła się z trzema koleżankami.Stworzyły zespół i obecnie jest piosenkarką.Mineły dwa lata,a ja powoli traciłem nadzieję.Zaczynałem wątpić,że wróci.Shakira i Antoniella parę razy ją odwiedzały,z resztą Enrique z Eleną też,ja nie miałem odwagi,bo nie chciała mnie widzieć.Chciałem ją odwiedzić parę razy,ale nie wyszło.Shakira zatrzymywała mnie i mówiła,że ona mnie nie chce oglądać,gdyż już mnie nie kochała.To bardzo bolało,nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.Bosko śpiewa,ale najbardziej zdziwiło mnie to,że ona nigdy nie spotkała się z żadnym chłopakiem,wiem,bo mówiła mi to Antoniella wraz Shakirą.Cieszyłem się z tego powodu,ale byłem też zły,że nie mogę z nią teraz być,bo ona tego nie chce.Moje serce połamało się,zraniła mnie.Teraz dopiero żałuję,że ją zdradziłem.Nigdy nie sądziłem,że kiedyś to nastąpi,ale dopiero teraz wiem,że ją kocham,po tych dwóch latach.
------------------------------------------------------------------------->
Wizja Neymara :)
sobota, 13 czerwca 2015
Tyle smutku , a szczęścia brak.
Następnego dnia , kiedy się obudziłam próbowałam siebie przypomnieć, co wczoraj zaszło.Głowa mnie mega bolała, wiec prawdopodobnie się schlałam.Ale że niby aż tak? Żeby nawet nie pamiętać co wczoraj robiłam , zanim ...
No tak , Neymar mnie zdradził.I robił to cały czas, z resztą w tej chwili też pewnie zabawia się z jakąś laską.Jak ja mogłam uwierzyć, że on się zmieni? JAK mu mogłam znowu zaufać? Jestem skończoną idiotką, która nie potrafi nic , a nic.Ale pamiętałam, że muszę się wziąść w garść. Zawsze chciałam udowodnić komuś, że jestem lepsza nic mu się wydaje i tak samo zamierzałam zrobić teraz.
Po godzinie bólu głowy zaczełam sobie przypota minać wydarzenia z wczorajszej imprezy.Nic nie powiedziałam Neymarowi , tylko zaczełam pic , dużo pić.Kiedy wreszcie byłam mega schlana to do domu zabrała mnie Shakirą , dlatego postanowiłam jej napisać sms - a o treści ,,Dziękuję".Odpisała mi błyskawicznie : ,,To moja rola,rola przyjacióki".To było mega słodkie jak to przeczytałam ,zastanawiałam się czy kiedykolwiek miałam taką przyjaciółkę,nie nie miałam.Elizabeth,była skończoną szmatą...
Postanowiłam więc,że wyjade.Wyjadę stąd do mojej siostry,do Kolumbii,co z tego że możemy się nie polubić.Ważne,aby znaleźć się jak najdalej stąd,jak najdalej od Neymara.
*Jakiś czas później*
Właśnie jestem w samolocie , który leci do Kolumbii.Nie mam pojęcia czego się spodziewać.Dostałam juz parę smsów od każdego, dosłownie.O moim wyjeździe powiedziałam tylko Elenie i wujkowi.Byli na mnie źli , ale też rozumieli to , że chciałabym poznać swoją siostrę.Obiecałam wyjechać na miesiąc.Szkole jakoś nadrobię. Tak, to prawda że nie powiedziałam cioci i wujkowi o zdradzie Neymara.Nawet on nie wie dlaczego w ogóle z nim zerwałam i ze w ogóle wyjechałam.
Zerknęłam na wyświetlacz telefonu , a tam 9 wiadomości i trzy Nie odebrane połączenia.No nie powiem , że ostatnio mam wszystkich w dupie i traktuje ich źle.Postanowiłam zerknąć na wiadomości :
Cassie, kochanie już doleciałaś? Przepraszam, ale jestem bardzo ciekawa, już tęsknię :* ~ciocia Elena
Przepraszam , powiedziałem chłopakom o twoim wyjeździe ~wujek
Jak to możliwe ze wyjechałaś ,a ja nic o tym nie wiem ? Jak mogłaś , odwiedzę cie ;) ~Shakira
Hallo ?~Shakira
Dowiedziałam się od wychowawczyni, że wyjechałaś, super.Fajnie , że mi o tym powiedziałaś ;) Rozumiem, że przeżywasz zdradę Neymara ,ale mogłaś mnie powiadomić~Paul
Cassie wracaj mi tu ~Pique
~Jezu , Cassie to moja wina , przepraszam.Wiem , że gdyby ci wtedy tych głupot na imprezie nie Na opowiadał to by nic nie było ...~Dani
Życzę miłej podróży i się juz nie gniewam ,że mi nic nie powiedziałaś ;) ~Antoniella
-Nie wiem,co mam myśleć.Z dnia na dzień ze mną zerwałaś,a teraz dowiaduję się od Enrique,że wyjechałaś do Kolumbii,masz jakieś problemy?Coś się stało?Martwię się~Neymar.
Dwa nieodebrane połączenia od Neymara i jedno od Shakiry.Później do nich oddzwonię.
Kiedy wreszcie wylądowaliśmy,zamówiłam taksówkę i czekałam spokojnie.Postanowiłam wrzucić zdjęcie na instagrama:
Podpisałam je słowami : ,,Zmiany,oj zmiany".
Po około dwudziestu minutach znalazła się moja taksówka,bardzo byłam zdziwiona,że na lotnisku nie ma ani jednej taksówki.Kierowca pomógł mi wpakować walizki,a kiedy wreszcie skończył wsiadłam do taksówki i podałam adres kierowcy,który znalazłam w dzienniku mojej siostry.Bałam się jak cholera,że siostra nie będzie chciała mnie znać,ale jak nie spróbuję to się nie dowiem.
Pół godziny później wysiadłam przed mojej siostry,zapukałam do drzwi i czekałam...Kiedy drzwi otworzyła mi obca kobieta,ja nie wiedziałam co powiedzieć...
-yyy dzień dobry jestem Cassandra Cass-przedstawiłam się kobiecie,która była chyba zaskoczona moją wizytą.
-Dzień dobry jestem Violet Alonso-powiedziała-Spodziewałam się prędzej czy później ciebie-dodała,a ja wiedziałam,że będzie dobrze.Że moja siostra będzie równie dobrze tak samo miła jak Violet,w końcu zostałam tu jeszcze na dwa lata w ogóle nie wracając do Barcelony,do wujka do cioci.....
----------------------------------------------------
Hej :) Podoba się??.I nie to jeszcze nie koniec,mimo iż tak brzmi :)
No tak , Neymar mnie zdradził.I robił to cały czas, z resztą w tej chwili też pewnie zabawia się z jakąś laską.Jak ja mogłam uwierzyć, że on się zmieni? JAK mu mogłam znowu zaufać? Jestem skończoną idiotką, która nie potrafi nic , a nic.Ale pamiętałam, że muszę się wziąść w garść. Zawsze chciałam udowodnić komuś, że jestem lepsza nic mu się wydaje i tak samo zamierzałam zrobić teraz.
Po godzinie bólu głowy zaczełam sobie przypota minać wydarzenia z wczorajszej imprezy.Nic nie powiedziałam Neymarowi , tylko zaczełam pic , dużo pić.Kiedy wreszcie byłam mega schlana to do domu zabrała mnie Shakirą , dlatego postanowiłam jej napisać sms - a o treści ,,Dziękuję".Odpisała mi błyskawicznie : ,,To moja rola,rola przyjacióki".To było mega słodkie jak to przeczytałam ,zastanawiałam się czy kiedykolwiek miałam taką przyjaciółkę,nie nie miałam.Elizabeth,była skończoną szmatą...
Postanowiłam więc,że wyjade.Wyjadę stąd do mojej siostry,do Kolumbii,co z tego że możemy się nie polubić.Ważne,aby znaleźć się jak najdalej stąd,jak najdalej od Neymara.
*Jakiś czas później*
Właśnie jestem w samolocie , który leci do Kolumbii.Nie mam pojęcia czego się spodziewać.Dostałam juz parę smsów od każdego, dosłownie.O moim wyjeździe powiedziałam tylko Elenie i wujkowi.Byli na mnie źli , ale też rozumieli to , że chciałabym poznać swoją siostrę.Obiecałam wyjechać na miesiąc.Szkole jakoś nadrobię. Tak, to prawda że nie powiedziałam cioci i wujkowi o zdradzie Neymara.Nawet on nie wie dlaczego w ogóle z nim zerwałam i ze w ogóle wyjechałam.
Zerknęłam na wyświetlacz telefonu , a tam 9 wiadomości i trzy Nie odebrane połączenia.No nie powiem , że ostatnio mam wszystkich w dupie i traktuje ich źle.Postanowiłam zerknąć na wiadomości :
Cassie, kochanie już doleciałaś? Przepraszam, ale jestem bardzo ciekawa, już tęsknię :* ~ciocia Elena
Przepraszam , powiedziałem chłopakom o twoim wyjeździe ~wujek
Jak to możliwe ze wyjechałaś ,a ja nic o tym nie wiem ? Jak mogłaś , odwiedzę cie ;) ~Shakira
Hallo ?~Shakira
Dowiedziałam się od wychowawczyni, że wyjechałaś, super.Fajnie , że mi o tym powiedziałaś ;) Rozumiem, że przeżywasz zdradę Neymara ,ale mogłaś mnie powiadomić~Paul
Cassie wracaj mi tu ~Pique
~Jezu , Cassie to moja wina , przepraszam.Wiem , że gdyby ci wtedy tych głupot na imprezie nie Na opowiadał to by nic nie było ...~Dani
Życzę miłej podróży i się juz nie gniewam ,że mi nic nie powiedziałaś ;) ~Antoniella
-Nie wiem,co mam myśleć.Z dnia na dzień ze mną zerwałaś,a teraz dowiaduję się od Enrique,że wyjechałaś do Kolumbii,masz jakieś problemy?Coś się stało?Martwię się~Neymar.
Dwa nieodebrane połączenia od Neymara i jedno od Shakiry.Później do nich oddzwonię.
Kiedy wreszcie wylądowaliśmy,zamówiłam taksówkę i czekałam spokojnie.Postanowiłam wrzucić zdjęcie na instagrama:
Podpisałam je słowami : ,,Zmiany,oj zmiany".
Po około dwudziestu minutach znalazła się moja taksówka,bardzo byłam zdziwiona,że na lotnisku nie ma ani jednej taksówki.Kierowca pomógł mi wpakować walizki,a kiedy wreszcie skończył wsiadłam do taksówki i podałam adres kierowcy,który znalazłam w dzienniku mojej siostry.Bałam się jak cholera,że siostra nie będzie chciała mnie znać,ale jak nie spróbuję to się nie dowiem.
Pół godziny później wysiadłam przed mojej siostry,zapukałam do drzwi i czekałam...Kiedy drzwi otworzyła mi obca kobieta,ja nie wiedziałam co powiedzieć...
-yyy dzień dobry jestem Cassandra Cass-przedstawiłam się kobiecie,która była chyba zaskoczona moją wizytą.
-Dzień dobry jestem Violet Alonso-powiedziała-Spodziewałam się prędzej czy później ciebie-dodała,a ja wiedziałam,że będzie dobrze.Że moja siostra będzie równie dobrze tak samo miła jak Violet,w końcu zostałam tu jeszcze na dwa lata w ogóle nie wracając do Barcelony,do wujka do cioci.....
----------------------------------------------------
Hej :) Podoba się??.I nie to jeszcze nie koniec,mimo iż tak brzmi :)
czwartek, 11 czerwca 2015
Flirt, to nie zdrada
Wraz z Neymarem ruszyliśmy jego samochodem do domu Daniego, na jego imprezę urodzinową.
-Kupiłeś coś Daniemu? -spytałam , gdyż i tak nic nie kupiłam mojemu przyjacielowi.
-Tak, razem z chłopakami zebraliśmy się na jacht, parę dni w hotelu z jego nowa dziewczyną - odrzekł dumny.
-Aha, czyli ja nic nie musze kupować c'nie ?-zapytałam , bo nadal nie wiedziałam czego się mam spodziewać.
-No chyba nie -powiedział.
Trzy godziny później wszyscy byli narąbani w trzy dupy. Dosłownie.Shakira zatańczyła swój taniec , a następnie gdzieś zniknęła z Pique , który ją wychwalał jak tylko mógł.Antoniella za to tańczyła na parkiecie wraz z partnerkami Iniesty, Xaviego , Bartry itp ;.A ja? Siedziałam sobie samotna , trzeźwa na kanapie i ich obserwowałam. No nie zaprzeczę , iż czasami się z ich nieźle śmiałam.Lecz nadal dopisywała mi samotność.
Gdy siedziałam i piłam już drugie piwo , usiadł kolo mnie Dani, organizator tej imprezy , no nie powiem był trochę , bardzo schlany. Zaczął bełgotać różne pierdoły.
-A wiesz Cassie , ja to cie bardzo lubię.Co ja gadam ? Ja cie kocham !! Podziwiam Cię bardzo -mówił , a ja go ledwo co rozumiałam.O co mu chodzi ?
-Dlaczego mnie podziwiasz? -spytałam zbita z tropu.
-Za te zdrady Neymara , że mu wybaczyłaś i nadal to tolerujesz , większość dziewczyn juz by zrobiła z tego schizę, czy coś - powiedział , a nadal nie wiedziałam o co mu może chodzić.No okej , może i wybaczyłam Neymarowi zdradę , ale o co mu chodzi z tym ze nadal to toleruje ?
-Sorry Dani , ale nie rozumiem Cię -odparłam całkowicie szczerze.
-No bo spójrz -powiedział I skazał palcem Neymara rozmawiającego z jakąś blondi.-Neymar flirtuje sobie z jakąś laską , a ty z tego sobie nic nie robisz, chciałbym mieć taką laskę .Zaraz pewnie gdzieś pójdę , a ty nadal nic , zostaniesz moja dziewczyna? Wiem że jesteś za młoda , ale co z tego -bełkotał cały czas , a ja w tym czasie się gotowałam.
-To on mnie zdradza ?! -wykrzyczałam.
-No przecież ci mówił -powiedział spokojnie Dani.
-Nic mi o tym nie mówił.
-Jak to ?-spytał zakłopotany Dani.
-No tak.-odparłam wściekła.
-------------
Dzisiejszy rozdział jest mega krótki , ale w przyszłym będzie totalna miazga, wiecie , że już nie długo koniec opowiadania?
-Kupiłeś coś Daniemu? -spytałam , gdyż i tak nic nie kupiłam mojemu przyjacielowi.
-Tak, razem z chłopakami zebraliśmy się na jacht, parę dni w hotelu z jego nowa dziewczyną - odrzekł dumny.
-Aha, czyli ja nic nie musze kupować c'nie ?-zapytałam , bo nadal nie wiedziałam czego się mam spodziewać.
-No chyba nie -powiedział.
Trzy godziny później wszyscy byli narąbani w trzy dupy. Dosłownie.Shakira zatańczyła swój taniec , a następnie gdzieś zniknęła z Pique , który ją wychwalał jak tylko mógł.Antoniella za to tańczyła na parkiecie wraz z partnerkami Iniesty, Xaviego , Bartry itp ;.A ja? Siedziałam sobie samotna , trzeźwa na kanapie i ich obserwowałam. No nie zaprzeczę , iż czasami się z ich nieźle śmiałam.Lecz nadal dopisywała mi samotność.
Gdy siedziałam i piłam już drugie piwo , usiadł kolo mnie Dani, organizator tej imprezy , no nie powiem był trochę , bardzo schlany. Zaczął bełgotać różne pierdoły.
-A wiesz Cassie , ja to cie bardzo lubię.Co ja gadam ? Ja cie kocham !! Podziwiam Cię bardzo -mówił , a ja go ledwo co rozumiałam.O co mu chodzi ?
-Dlaczego mnie podziwiasz? -spytałam zbita z tropu.
-Za te zdrady Neymara , że mu wybaczyłaś i nadal to tolerujesz , większość dziewczyn juz by zrobiła z tego schizę, czy coś - powiedział , a nadal nie wiedziałam o co mu może chodzić.No okej , może i wybaczyłam Neymarowi zdradę , ale o co mu chodzi z tym ze nadal to toleruje ?
-Sorry Dani , ale nie rozumiem Cię -odparłam całkowicie szczerze.
-No bo spójrz -powiedział I skazał palcem Neymara rozmawiającego z jakąś blondi.-Neymar flirtuje sobie z jakąś laską , a ty z tego sobie nic nie robisz, chciałbym mieć taką laskę .Zaraz pewnie gdzieś pójdę , a ty nadal nic , zostaniesz moja dziewczyna? Wiem że jesteś za młoda , ale co z tego -bełkotał cały czas , a ja w tym czasie się gotowałam.
-To on mnie zdradza ?! -wykrzyczałam.
-No przecież ci mówił -powiedział spokojnie Dani.
-Nic mi o tym nie mówił.
-Jak to ?-spytał zakłopotany Dani.
-No tak.-odparłam wściekła.
-------------
Dzisiejszy rozdział jest mega krótki , ale w przyszłym będzie totalna miazga, wiecie , że już nie długo koniec opowiadania?
niedziela, 31 maja 2015
Przeszłość nas niszczy...
*Dwa miesiące później*
Zadowolona wyłączyłam swój budzik i od razu ruszyłam do swojej łazienki.Ogarnełam włosy i paznokcie, a potem wyszłam, żeby poszukać swoich ciuszków do szkoły Ostatecznie zdecydowałam się na to :
Ubrałam się ciepło , ponieważ była już Jesień , a wiecznie chodzić w krótkich spodenkach raczej nie da rady.Zeszłam na dół i od razu zauważyłam Elenę,która smażyła naleśniki.Ostatnio nie było z nią dobrze.Wory po oczami,wolne w pracy,majonez na miejscu masła na kanapkach.Nie wiedziałam co się dzieje,ale na pewno nie miało to związku z wujkiem.Dbał o nią jak nigdy,przytulał,a nawet od czasu do czasu przynosił kwiaty,żeby na jej twarzy pojawił się uśmiech.To było słodkie,ale i niepokojące.Postanowiłam poczekać,może mi kiedyś powiedzą,ale ile to ,,kiedyś" może trwać?Zjadłam szybko naleśniki z moim ulubionym dżemem,pocałowałam Elenę w policzek jak i wujka i rzuciłam krótkie: ,,Wrócę po piętnastej,kocham was". Następnie udałam się na przystanek autobusowy.Już się przyzwyczaiłam,że muszę do szkoły jeździć autobusem mimo,iż nie mogłam tego zaakceptować.Mój wujek nie mógł mnie powozić codziennie rano do szkoły,bo mówił,że to mu nie po drodze.,,Urocze".
Stojąc tak na przystanku autobusowym zaczął padać deszcz.No nie powiem,że zmartwiłam się tą wiadomością,ponieważ nie zabrałam z domu parasolki.Na szczęście dwie minutki później podjechał autobus,a ja wsiadłam do niego i założyłam słuchawki na uszy,całkowicie ignorując rzeczywistość.
Kiedy wreszcie dojechałam na terytorium szkoły udałam się do szatni,aby zmienić buty.Zauważyłam tam Paula,uroczego blondyna,którego dobrze poznałam na rozpoczęciu roku szkolnego.
-Siema!-zawołałam i cmoknełam go w policzek na powitanie.Bardzo zaprzyjaźniłam się z Paulem w ciągu tych dwóch miesięcy roku szkolnego.A to pogorszyło moje kontakty z dziewczynami,które pierwszy raz,gdy mnie zobaczyły znienawidziły.Były okropne:obgadywały mnie,dokuczały mi na każdym kroku,ale Paul zawsze mnie bronił.Za to właśnie jestem mu bardzo wdzięczna,bo gdyby nie on było by w szkole już parę bójek z moim udziałem.Na razie miałam na karku jedną,która wydarzyła się w dniu kiedy Paula nie było w szkole.Od tamtej pory Paul codziennie przychodzi do szkoły i od razu zabiera jak się natrę na jakąś dziewczynę z mojej klasy.No właśnie z mojej klasy...Z innych klas dobrze dogadywałam się z dziewczynami,jak i z chłopakami.Paru nawet do mnie zarywało,ale od razu ich spławiłam mówiąc: ,,Mam chłopaka".No właśnie..Neymar....Z nim też jest ciężko.Jest cholernie zazdrosny o Paula,bo mówi,że widać jak on się ślini na mój widok.Często się o to kłócimy,ja mu mówię,że Paul to tylko mój przyjaciel,a on jak zwykle mi nie wierzy.Ja też jestem często o Neymara zazdrosna,bo ten jak mnie odbiera ze szkoły,aby skontrolować sytuację z Paulem,często rozmawia z ,,moimi koleżaneczkami z klasy",które ,,ślinią się na jego widok".
-Co tam słychać?-spytał.
-Nie no w sumie dobrze-powiedziałam.-Dzisiaj jadę z Neymarem na urodziny Daniego,staruszek -powiedziałam żartobliwie.
-Co mu kupiliście?-spytał ponownie,a ja nie miałam zielonego pojęcia.
-Nie wiem,może Neymar coś wymyślił,bo ja nie pomyślałam o tym-odparłam zawstydzona tym,że jestem tak skończoną idiotką,która idzie na urodziny bez prezentu.,,Super".
Rozczesałam jeszcze swoje długie brązowe włosy i byłam gotowa.Tak,dobrze usłyszeliście.Znowu przefarbowałam włosy na poprzedni kolor,bo uznałam,że w nim mi było najlepiej.
Parę minut później do mojego pokoju wszedł elegancko,a jednocześnie przystojnie Neymar,który jak mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Dla kogo się tak stroisz?-spytał.-Przecież Paul z nami nie idzie.
-Oj zamknij się i mnie pocałuj-powiedziałam i pociągnełam go w moją stronę i złączyliśmy nasze usta ..
----------------------------------------------------------
Hej,hej!Aż dziesięć dni nie pisałam rozdziału,woW!!Przepraszam za to i postaram się wam to wynagrodzić.Może tak,a może nie,napiszę dla was jutro lub pojutrze nowy rozdział.A ten jak wam się podoba?W następnym będzie nieoczekiwany zwrot akcji....
Zadowolona wyłączyłam swój budzik i od razu ruszyłam do swojej łazienki.Ogarnełam włosy i paznokcie, a potem wyszłam, żeby poszukać swoich ciuszków do szkoły Ostatecznie zdecydowałam się na to :
Ubrałam się ciepło , ponieważ była już Jesień , a wiecznie chodzić w krótkich spodenkach raczej nie da rady.Zeszłam na dół i od razu zauważyłam Elenę,która smażyła naleśniki.Ostatnio nie było z nią dobrze.Wory po oczami,wolne w pracy,majonez na miejscu masła na kanapkach.Nie wiedziałam co się dzieje,ale na pewno nie miało to związku z wujkiem.Dbał o nią jak nigdy,przytulał,a nawet od czasu do czasu przynosił kwiaty,żeby na jej twarzy pojawił się uśmiech.To było słodkie,ale i niepokojące.Postanowiłam poczekać,może mi kiedyś powiedzą,ale ile to ,,kiedyś" może trwać?Zjadłam szybko naleśniki z moim ulubionym dżemem,pocałowałam Elenę w policzek jak i wujka i rzuciłam krótkie: ,,Wrócę po piętnastej,kocham was". Następnie udałam się na przystanek autobusowy.Już się przyzwyczaiłam,że muszę do szkoły jeździć autobusem mimo,iż nie mogłam tego zaakceptować.Mój wujek nie mógł mnie powozić codziennie rano do szkoły,bo mówił,że to mu nie po drodze.,,Urocze".
Stojąc tak na przystanku autobusowym zaczął padać deszcz.No nie powiem,że zmartwiłam się tą wiadomością,ponieważ nie zabrałam z domu parasolki.Na szczęście dwie minutki później podjechał autobus,a ja wsiadłam do niego i założyłam słuchawki na uszy,całkowicie ignorując rzeczywistość.
Kiedy wreszcie dojechałam na terytorium szkoły udałam się do szatni,aby zmienić buty.Zauważyłam tam Paula,uroczego blondyna,którego dobrze poznałam na rozpoczęciu roku szkolnego.
-Siema!-zawołałam i cmoknełam go w policzek na powitanie.Bardzo zaprzyjaźniłam się z Paulem w ciągu tych dwóch miesięcy roku szkolnego.A to pogorszyło moje kontakty z dziewczynami,które pierwszy raz,gdy mnie zobaczyły znienawidziły.Były okropne:obgadywały mnie,dokuczały mi na każdym kroku,ale Paul zawsze mnie bronił.Za to właśnie jestem mu bardzo wdzięczna,bo gdyby nie on było by w szkole już parę bójek z moim udziałem.Na razie miałam na karku jedną,która wydarzyła się w dniu kiedy Paula nie było w szkole.Od tamtej pory Paul codziennie przychodzi do szkoły i od razu zabiera jak się natrę na jakąś dziewczynę z mojej klasy.No właśnie z mojej klasy...Z innych klas dobrze dogadywałam się z dziewczynami,jak i z chłopakami.Paru nawet do mnie zarywało,ale od razu ich spławiłam mówiąc: ,,Mam chłopaka".No właśnie..Neymar....Z nim też jest ciężko.Jest cholernie zazdrosny o Paula,bo mówi,że widać jak on się ślini na mój widok.Często się o to kłócimy,ja mu mówię,że Paul to tylko mój przyjaciel,a on jak zwykle mi nie wierzy.Ja też jestem często o Neymara zazdrosna,bo ten jak mnie odbiera ze szkoły,aby skontrolować sytuację z Paulem,często rozmawia z ,,moimi koleżaneczkami z klasy",które ,,ślinią się na jego widok".
-Co tam słychać?-spytał.
-Nie no w sumie dobrze-powiedziałam.-Dzisiaj jadę z Neymarem na urodziny Daniego,staruszek -powiedziałam żartobliwie.
-Co mu kupiliście?-spytał ponownie,a ja nie miałam zielonego pojęcia.
-Nie wiem,może Neymar coś wymyślił,bo ja nie pomyślałam o tym-odparłam zawstydzona tym,że jestem tak skończoną idiotką,która idzie na urodziny bez prezentu.,,Super".
***
Osiem godzin później szukałam w co się mam ubrać na urodziny Daniego.Nie wiedziałam czego się spodziewać.Neymar powiedział,że impreza będzie w klubie,ale jak się ubrały dziewczyny?Kurde.Postanowiłam zadzwonić do Shakiry:
-Cześć Shak,sorry,że przeszkadzam,ale nie mam kompletnie pojęcia w co się mam ubrać na urodziny Daniego...W czym ty idziesz?-spytałam,bo blondynka nie odzywała się.
-Wiesz ja zakładam legginsy i tunikę ,bo obiecałam Daniemu,że zatańczę,ale dziewczyny zakładają normalnie sukienki eleganckie,ale w których da się tańczyć.
-Dobrze,dziękuję,kochana jesteś.Do zobaczenia!
-No pa.
Rozłączyłam się i do razu postanowiłam założyć to:
Rozczesałam jeszcze swoje długie brązowe włosy i byłam gotowa.Tak,dobrze usłyszeliście.Znowu przefarbowałam włosy na poprzedni kolor,bo uznałam,że w nim mi było najlepiej.
Parę minut później do mojego pokoju wszedł elegancko,a jednocześnie przystojnie Neymar,który jak mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Dla kogo się tak stroisz?-spytał.-Przecież Paul z nami nie idzie.
-Oj zamknij się i mnie pocałuj-powiedziałam i pociągnełam go w moją stronę i złączyliśmy nasze usta ..
----------------------------------------------------------
Hej,hej!Aż dziesięć dni nie pisałam rozdziału,woW!!Przepraszam za to i postaram się wam to wynagrodzić.Może tak,a może nie,napiszę dla was jutro lub pojutrze nowy rozdział.A ten jak wam się podoba?W następnym będzie nieoczekiwany zwrot akcji....
czwartek, 21 maja 2015
Wiesz w ogóle co to jest miłość ?!
-Nigdy nie byłem zakochany -powiedział Neymar po długim leżeniu na zbożu.Tak ten słodki i nie czuły Ney zabrał mnie na randkę na wieś, dosłownie.W życiu bym się po nim tego nie spodziewała.Ale chociaż starał się być romantyczny , a to było mega słodkie.
-A teraz jesteś ?-spytałam mimo iż bałam się odpowiedzi.Tak cholernie się bałam.Serce biło mi dziesięć razy szybciej , ale Ney spieszył się z odpowiedzią, to mnie trochę spieszyło, ale nie dawałam tego po sobie poznać.Siedziałam, czekałam i nic nie mogłam na to poradzić.W końcu Ney odezwał się bardzo poważnie:
-Nie wiem.-odparł całkowicie szczerze , a ja się wnet zagotowałam.
-Jak to nie wiesz ?! -wykrzyczałam to pytanie , bo się mega wkurzyłam.Neymar spojrzał na mnie z miną WTF, ale ja nie zamierzałam się w ogóle uspokoić.
-Przepraszam.Każda dziewczyna, z którą byłem oczekiwała , że będzie jak w bajce.Że się po bierzemy i będziemy mieć gromadka dzieci.A Daviego nie chciały znać , no przyznaje niektóre z nim się zaprzyjaźniły i Davi je nawet polubił , ale one to robiły, żeby się mnie przypodobać.Wyznały mi to kiedy już postanowiłem się z nimi rozstać.Były też kobiety , z którymi się tylko zabawiałem, ale nigdy nie miałem dziewczyny , z którą mogłem porozmawiać jak z przyjaciółką , a jednocześnie ja kochać.Nie wiem co to jest miłość -zakończył swoją długą wypowiedź , a ja nie wiedziałam co powiedzieć.Postanowiłam prosto z mostu spytać ...
-A kim ja jestem dla ciebie ?
-Jesteś moją dziewczyną , z którą jako pierwsza mogę szczerze porozmawiać i nie będziesz fałszywa.
-Kochasz mnie ?-zapytałam chodź wiedziałam co padnie z jego ust.Jedno i straszne słowo.,, Nie".To mnie najbardziej zaboli.Ale mimo wszystko musiałam znać odpowiedź.
-Nie wiem -przyznał.-Być może , ale nie wiem czy to jest miłość , nigdy nie spotkałem się z tym uczuciem.
Wieczorem zasiadłam właśnie przed telewizorem,żeby obejrzeć mecz.Zrobiłam sobie popcorn i kupiłam lemoniadę.Nie mogłam się doczekać aż zacznie się meczyk i w telewizji pojawi się mój ukochany.Zadowolona kiedy ujrzałam jego twarz oglądałam spokojnie meczyk.
,,Odbierz mnie za godzinę,a no i przepraszam,że nic nie powiedziałam.Po prostu bardzo się stresuję :( ".
,,Hahaha,okej.Przyjedzie po ciebie Elena,bo ja mam trning.".
Kiedy przeczytałam sms-a od wujka skierowałam się w stronę sali gimnastycznej gdzie miała się odbyć uroczystość.Byłam mega zestresowana tą sytuacją,ale mimo wszystko siadłam idealnie na krzesełku i pociągnełam tam dobrą godzinę.Kiedy skończyła się uroczystość skierowałam się do sali,którą wcześniej wyczytali i skierowałam się w poszukiwaniu za salami.W przy okazji wpadłam na przystojnego blondyna.
-Oj przepraszam-powiedziałam.-Szukam sali 121,wiesz może gdzie jest?-spytałam wykorzystując to,że na niego weszłam.
-Tak,właśnie idę tam-odparł uważnie mi się przyglądając.-To ty jesteś tą nową,która miała dość do klasy 3D?-spytał wyraźnie zainteresowany.
-Tak-powiedziałam i się uśmiechnełam.On w sumie także się do mnie uśmiechnął.
-To chodźmy-powiedział,a ja za nim ruszyłam.Reszta dnia mineła nawet w porządku,gdyby nie patrzące się na mnie dziewczyny,gdy weszłam z przystojniaczkiem do klasy.
-----------------------------------------------
Hejka!Zapamiętajcie sobie przystojnego blondyna,gdyż to właśnie on narobi mnóstwo chaosu w związku Cassie i Neymara.A ogólnie myślę,że rozdział się wam podoba.Starałam się go pisać ze szczegółami,bo ostatnio przeczytałam swoje rozdziały,które pierwsze dodawałam i one były sto razy lepsze od tych,które teraz piszę,więc się chciałam postarać.I jak myślicie jak mi wyszło?Aczkolwiek się będę starać pisać dokładniej,pozdrawiam :)
-A teraz jesteś ?-spytałam mimo iż bałam się odpowiedzi.Tak cholernie się bałam.Serce biło mi dziesięć razy szybciej , ale Ney spieszył się z odpowiedzią, to mnie trochę spieszyło, ale nie dawałam tego po sobie poznać.Siedziałam, czekałam i nic nie mogłam na to poradzić.W końcu Ney odezwał się bardzo poważnie:
-Nie wiem.-odparł całkowicie szczerze , a ja się wnet zagotowałam.
-Jak to nie wiesz ?! -wykrzyczałam to pytanie , bo się mega wkurzyłam.Neymar spojrzał na mnie z miną WTF, ale ja nie zamierzałam się w ogóle uspokoić.
-Przepraszam.Każda dziewczyna, z którą byłem oczekiwała , że będzie jak w bajce.Że się po bierzemy i będziemy mieć gromadka dzieci.A Daviego nie chciały znać , no przyznaje niektóre z nim się zaprzyjaźniły i Davi je nawet polubił , ale one to robiły, żeby się mnie przypodobać.Wyznały mi to kiedy już postanowiłem się z nimi rozstać.Były też kobiety , z którymi się tylko zabawiałem, ale nigdy nie miałem dziewczyny , z którą mogłem porozmawiać jak z przyjaciółką , a jednocześnie ja kochać.Nie wiem co to jest miłość -zakończył swoją długą wypowiedź , a ja nie wiedziałam co powiedzieć.Postanowiłam prosto z mostu spytać ...
-A kim ja jestem dla ciebie ?
-Jesteś moją dziewczyną , z którą jako pierwsza mogę szczerze porozmawiać i nie będziesz fałszywa.
-Kochasz mnie ?-zapytałam chodź wiedziałam co padnie z jego ust.Jedno i straszne słowo.,, Nie".To mnie najbardziej zaboli.Ale mimo wszystko musiałam znać odpowiedź.
-Nie wiem -przyznał.-Być może , ale nie wiem czy to jest miłość , nigdy nie spotkałem się z tym uczuciem.
***
Sobotę spędzałam sama.Dosłownie.Neymar i reszta drużyny,łącznie z moim kochanym wujaszkiem wyjechali do Monachium.Leżałam sobie w cieplutkim łóżeczku,mimo iż była już godzina 12.00 nie zamierzałam się z niego podnosić.Na dworzu nie iskrzyło ładną pogodą i to może był główny powód.Postanowiłam na swoim samsungu wejść szybko na Facebooka,Instagrama,Aska,Snapa,żeby obczaić co się dzieje.Mianowicie Nathan zerwał z Elizabeth,ponieważ już nie byli w związku na facebooku.Nie to,że przeglądałam jego konto,ale ... .No dobra przeglądałam.Elizabeth także,więc to chyba nic nie znaczy c'nie?Dopiero teraz wyobrażam sobie co mógł czuć Nathan kiedy powiedziałam mu,że może nigdy go nie kochałam.To było mega chamskie.Zwłaszcza,że poczułam to na własnej skórze,gdyż Neymar sam nie wie czy mnie kocha.To trochę dziwne...
W końcu postanowiłam wstać i od razu zeszłam na dół w pogoni za śniadaniem.Niestety był,ale zimny.Na blacie znajdowała się tylko karteczka:
,,Poszłam na zakupy,nie wiem kiedy wrócę.Umówiłam się z Alex,głównie na plotki,ale na ciuszki.Obiad będzie trochę później.Baw się dobrze <3 Elena.".
Po przeczytaniu karteczki zaśmiałam się.No proszę,moja ciocia szaleje jak nastolatka.Dlaczego mnie ze sobą nie zabrała?Przecież doskonale wiedziała,że nie mam przyjaciół w Barcelonie,co z tego,że ,,Alex" nie jest w moim wieku?I tak chętnie ją poznam,ale no cóż.Może w nowej szkole kogoś poznam?W końcu w poniedziałek wybieram się na rozpoczęcie roku szkolnego.Tak,to jest mój ostatni rok szkolny,ale jakoś nie za specjalnie ciągnie mnie do nauki,więc możliwe,że nie zdam tej całej matury.
Wieczorem zasiadłam właśnie przed telewizorem,żeby obejrzeć mecz.Zrobiłam sobie popcorn i kupiłam lemoniadę.Nie mogłam się doczekać aż zacznie się meczyk i w telewizji pojawi się mój ukochany.Zadowolona kiedy ujrzałam jego twarz oglądałam spokojnie meczyk.
***
W pewien poniedziałkowi jak i słoneczny dzień podjechałam samochodem,który prowadził mój wujek na terytorium mojego Liceum.Co mnie ogarneło w tym momencie?Panika.Tak,to zdecydowanie to.Bałam się.Bardzo się bałam tego,że zostanę nie zaakceptowana.Ubrana na galowo,a mianowicie w wysokie czarne szpilki,białą bluzkę z kokardą z tyłu i krótką spódniczką wyszłam z samochodu i tylko liczyłam sobie powoli kroki.Z tego pośpiechu jak i stresu wyszłam z samochodu nawet się nie żegnając z wujkiem.Pewnie nawet nie zdążył niż powiedzieć,bo zatrzasnełam błyskawicznie drzwi.Postanowiłam napisać mu szybkiego sms-a:,,Odbierz mnie za godzinę,a no i przepraszam,że nic nie powiedziałam.Po prostu bardzo się stresuję :( ".
,,Hahaha,okej.Przyjedzie po ciebie Elena,bo ja mam trning.".
Kiedy przeczytałam sms-a od wujka skierowałam się w stronę sali gimnastycznej gdzie miała się odbyć uroczystość.Byłam mega zestresowana tą sytuacją,ale mimo wszystko siadłam idealnie na krzesełku i pociągnełam tam dobrą godzinę.Kiedy skończyła się uroczystość skierowałam się do sali,którą wcześniej wyczytali i skierowałam się w poszukiwaniu za salami.W przy okazji wpadłam na przystojnego blondyna.
-Oj przepraszam-powiedziałam.-Szukam sali 121,wiesz może gdzie jest?-spytałam wykorzystując to,że na niego weszłam.
-Tak,właśnie idę tam-odparł uważnie mi się przyglądając.-To ty jesteś tą nową,która miała dość do klasy 3D?-spytał wyraźnie zainteresowany.
-Tak-powiedziałam i się uśmiechnełam.On w sumie także się do mnie uśmiechnął.
-To chodźmy-powiedział,a ja za nim ruszyłam.Reszta dnia mineła nawet w porządku,gdyby nie patrzące się na mnie dziewczyny,gdy weszłam z przystojniaczkiem do klasy.
-----------------------------------------------
Hejka!Zapamiętajcie sobie przystojnego blondyna,gdyż to właśnie on narobi mnóstwo chaosu w związku Cassie i Neymara.A ogólnie myślę,że rozdział się wam podoba.Starałam się go pisać ze szczegółami,bo ostatnio przeczytałam swoje rozdziały,które pierwsze dodawałam i one były sto razy lepsze od tych,które teraz piszę,więc się chciałam postarać.I jak myślicie jak mi wyszło?Aczkolwiek się będę starać pisać dokładniej,pozdrawiam :)
niedziela, 17 maja 2015
Ukryte marzenia
Co wtedy czułam?Obrzydzenie.Nigdy w życiu nie czułam się tak okropnie i nie przypuszczałam,że kiedykolwiek ktoś mnie zdradzi.Zwłaszcza Neymar.Kochałam go jak nikogo nigdy, a on mi to zrobił.Jak mógł?
Błyskawicznie wyszłam z domu Neymara nawet nie budząc zakochańców i udałam się na dworzec autobusowy i tak oto dotarłam do domu.Tam znalazłam karteczkę z napisem ;
,,Jestem na treningu, jak się stęskniłaś to przyjdź.
Tak też postanowiłam zrobić.Przebrałam się w czarny strój i udałam się na Camp Nou piechotą po drodze paląc papierosa.,,Nienawidzę go,nienawidzę siebie,nienawidzę swojego życia".
Po kilkunastu minutach dotarłam na Camp Nou cała zapłakana,ale miałam to mimo wszystko gdzieś.,,Jak on mi mógł to zdobić?!"Dotarłam na trybuny i miałam w planach się jakoś ogarnąć,ale wujek i chłopaki zdążyli mnie zauważyć i wszyscy podbiegli do mnie błyskawicznie.
-Cassie,co ci się stało?-nie miałam pojęcia co im powiedzieć czy skłamać?Czy pozwolić chłopakom zbić mojego byłego.Tak byłego,zgadza się.
-Jak to?-Tym razem odezwał się wujek.
-Neymar mnie zdradził-powiedziałam zrozpaczona.
-Jak to?!-wykrzyczeli i byli ogromnie zdziwieni, a ja przez ten czas im wszystko tłumaczyłam.
Dwie godziny później siedziałam w domu i odrzucałam połączenia Neymara.W końcu postanowiłam dodać zdjęcie na FB.
Błyskawicznie wyszłam z domu Neymara nawet nie budząc zakochańców i udałam się na dworzec autobusowy i tak oto dotarłam do domu.Tam znalazłam karteczkę z napisem ;
,,Jestem na treningu, jak się stęskniłaś to przyjdź.
Tak też postanowiłam zrobić.Przebrałam się w czarny strój i udałam się na Camp Nou piechotą po drodze paląc papierosa.,,Nienawidzę go,nienawidzę siebie,nienawidzę swojego życia".
Po kilkunastu minutach dotarłam na Camp Nou cała zapłakana,ale miałam to mimo wszystko gdzieś.,,Jak on mi mógł to zdobić?!"Dotarłam na trybuny i miałam w planach się jakoś ogarnąć,ale wujek i chłopaki zdążyli mnie zauważyć i wszyscy podbiegli do mnie błyskawicznie.
-Cassie,co ci się stało?-nie miałam pojęcia co im powiedzieć czy skłamać?Czy pozwolić chłopakom zbić mojego byłego.Tak byłego,zgadza się.
-Wyjeżdżam-odpowiedzialna spokojnie, ocierając łzy z twarzy.
-Jak to?-Tym razem odezwał się wujek.
-Neymar mnie zdradził-powiedziałam zrozpaczona.
-Jak to?!-wykrzyczeli i byli ogromnie zdziwieni, a ja przez ten czas im wszystko tłumaczyłam.
Dwie godziny później siedziałam w domu i odrzucałam połączenia Neymara.W końcu postanowiłam dodać zdjęcie na FB.
Podpisałam je słowami ,, Wiem, że to trudne, ale chociaż mogłeś spróbować mnie pokochać ".
Około godziny dwudziestej trzeciej wparował do mojego pokoju nie kto inny jak pan winowajca.
-Kochanie co się stało ?-spytał , a mnie zamurowało.Czy on nie zdawał sobie sprawy z tego co zrobił ?
-Jak to co?Raczej co się między nami stało !-kipiałam ze złości.
-Nie rozumiem Cię -powiedział spokojnie.
-A ja nie rozumiem dlaczego zdradziłeś mnie z Emily.
-A o to chodzi....-wyjąkał.
-No!
-Przepraszam.
-Za to, że mnie zdradziłeś czy za to ze dałeś się złapać? -zapytałam wściekłe.Co za tapet.
-Za to i za to -powiedział.
-Dlaczego to zrobiłeś?-spytałam bardzo ciekawska odpowiedzi.
-Nie wiem , Emily mi się nawet nie podoba.Może dlatego,że nigdy tego nie robiliśmy,może dlatego,że nigdy nie chcesz ze mną tego zrobić...
-Aha-powiedziałam z ironią i podeszłam do niego,spojrzałam mu w oczy,zbliżyłam się do jego twarzy i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.Jednakże ten słodki i delikatny pocałunek zamienił się w namiętny i gorący pocałunek.Nie oczekiwałam potoczenia wszystkiego tak..,ale tak wyszło.Zdjełam z jego niebieski T-shirt,jednocześnie go całując.Ukazała mi się jego zaje*ista klata,na której widok się uśmiechnełam.Następnie on zdjął mi moją bluzkę i zaczął całować szyję,cwaniacko się przy tym uśmiechając.Mimo iż jestem dziewicą i obiecałam sobie,że do osiemnastki miałam ją pozostać,postanowiłam ulec pokusie.Neymar zdjął swoje cudowne dżinsy,a ja bacznie go obserwowałam,on to zauważył i postanowił powoli to robić,a ja umierałam z niecierpliwości.Kiedy w końcu je zdjął,szybko zdjął swoje bokserki,a ja zamarłam i uśmiechnełam się cwaniacko.Następnie Neymar rozpiął mi mój stanik,uśmiechnął się i zaczął mnie całować wszędzie,dosłownie.Potem zdjełam resztę swoich ubrań i można było się domyśleć co się działo dalej....
*Dwa tygodnie później*
Moje życie się znacznie zmieniło w ciągu tych dwóch tygodni.Moje życie seksualne ma się świetnie i jestem pod wielkim wrażeniem....Moja ciocia i wujek wreszcie się pogodzili,a ja nadal nie wiem o co im poszło,ale mam nadzieję,że kiedyś się dowiem.Z moją siostrą się jeszcze nie spotkałam,bo się boję.Czy mnie w ogóle polubi?Czy będzie dla mnie miła?Nie wiem tego ,ale to trochę głupie,że się tego boję.Wiem,że jestem tchórzliwa,ale tego niestety nie zmienię.Może kiedyś do niej pojadę,ale to jeszcze nie ten czas.
-Davi!-wykrzyczałam już trochę zła.Neymar jest właśnie na treningu,a ja szukam jego synka po ,,moim" domu.Bawiłam się z Danim w chowanego,ale szukam go już od jakiś dwudziestu minut.Mimo iż krzyczę,że się poddaję on nic.,,No nieźle".-Wyłaź no!Poddaje się!Halloo-gadałam i czułam,że sama do siebie.Nigdzie nie mogłam znaleźć synka mojego chłopaka,a nie wiem czy to wróżyło dobrze,więc postanowiłam się bardziej przyłożyć i postarać go znaleźć.Powędrowałam do mojej sypialni,a tam ujrzałam rozwalone poduszki na moim łóżku.Czyli,że zmienił kryjówkę...,,No ładnie ".Nagle usłyszałam czyjeś kroki,szybko wybiegłam z mojej sypialni i rzuciłam się na Daviego.-Mam Cię!-wykrzyczałam i łaskotałam go wszędzie.
-Oj,ale dobry jestem-powiedział uroczy blondynek,kiedy przestałam go łaskotać.Uśmiechnął się i powiedział ciche:Idziemy na lody?
-Wiesz..-przerwał mi.
-No wes,tatuś się nie dowie,obiecuję,na paluszek-powiedział i wskazał mi swój malutki i śliczny paluszek.Postanowiłam się zgodzić.W końcu co tracę?Mam nadzieję,że się nie rozchoruje tylko...
-----------------------------------------------------------------
Helloł!Podoba wam się mój dzisiejszy rozdział?Miałam ich rozdzielić i chciałam,żeby Cassie wyjechała,ale postanowiłam,że jeszcze trochę niech pobędą razem,a potem jej złamię serce,równie dobrze jak i jemu :) Ale wtedy będzie mega bolało :D Jak wiecie,albo i nie,można komentować anonimowo,więc zapraszam do komentowania ! Będzie mi bardzo miło :D
wtorek, 12 maja 2015
Płytkość
Obudzona i nie wiedząca co się właściwe stało wyszłam z domu mojej siostry i udałam się do parku,gdzie zazwyczaj bywałam.Usiadłam spokojnie na ławce i zapaliłam papierosa.Nie wiem czemu wróciłam do tego.Czy powinnam się bać o swoje własne bezpieczeństwo?Czy to jest normalne?Rozmyślałam nad sensem swojego życia i pomyślałam czy w ogóle jest w nim coś udanego?Jest-moja młodsza siostra,która czeka żebym się do niej odezwała.Mam też Neymara,który jest wręcz przesłodki.Pomyślałam także o wujku i cioci,którzy są nadal pokłóceni.
Nagle przebiegł obok mnie pewien chłopak,w czerwonej bluzie z kapturem.I nagle wspomnienia zalały moje myśli.Chłopak biegający codziennie rano zatrzymujący się zawsze przed jej domem w wakacje...
-Nathan?-spytałam zanim pomyślałam,osoba,która biegła zatrzymała się i obejrzała w moją stronę.
-Cassie?Co ty tu robisz?
-Chciałam powspominać...
-Jezu,jak ja się za tobą stęskniłem!-wykrzyczał i objął mnie bardzo mocno.Ściskał mnie nawet nie wiedząc o tym jak może mnie boleć żebro,ale mniejsza z tym.
-Ściska to niech ciebie Elizabeth.-powiedziałam mimo wszystko się uśmiechając.
-Oj daj spokój,to był wielki błąd..
-Czemu?
-Tęskniłem za tobą i to bardzo,Elizabeth to wykorzystała.
-Rozumiem.
-A tobie jak się układa?Czytałem artykułu...nie wiedziałem,że interesują cię piłkarze.
-Ja też nie-odparłam i uśmiechnięta.Ruszyliśmy do kawiarni i przegadaliśmy tam dobrą godzinę.Rozmawialiśmy właśnie o tym jak jego siostra ostatnio wygoniła Elizabeth z ich domu,gdy do kawiarni weszła wkurzona Eli.
-Co wy tu kur*a robicie?-spytała,a raczej wykrzyczała pytanie.
-Rozmawiamy-odparłam spokojnie.
-Już ci się znudził ten piłkarzyna i znowu wracasz do Nathana?Po moim trupie,teraz to my jesteśmy razem.-powiedziała i pocałowała Nathana,który szybko jej się wyrwał i wyprowadził ją z kawiarni.No i tyle ich widziano...
***
Siedziałam właśnie w zakurzonym domku i nadal rozmyślałam,trochę już nie kołatały się moje myśli ku mojej zmarłej i ,,nowej" siostrze.Moje myśli bardziej kłębiły się do zazdrosnej Elizabeth,którą z kawiarni musiał wyprowadzić Nathan.Ta sytuacja mnie bawiła,ale nie śmiałam się z tego tak bardzo.
Dosyć późno wparowała do mnie Elizabeth,która spoliczkowała mnie i się na mnie rzuciła.Ja,nie byłam dłużna i jej oddałam mimo iż nie wiedziałam o co w ogóle chodzi.
Kiedy się już nieźle natłukłyśmy wywaliłam zmęczoną naszą bójką Elizabeth z domu Niny.Poobijana usnełam.
Obudzona następnego dnia postanowiłam zamówić bilet do Barcelony na godzinę 12.Nie miałam co tu dłużej robić.Jednakże było dość wcześnie,więc postanowiłam pobiegać.Taki zwyczaj o 8 rano.
Siedziałam i właśnie czytałam dziennik mojej siostry,gdy ktoś nagle zapukał.Uuu ,,kulturka" w przeciwieństwie do Elizabeth.Powędrowałam otworzyć drzwi i moim oczom ukazał się Nathan.
-Cześć.
-No hej,wejdź.
-Chciałem cię przeprosić za Elizabeth-powiedział kiedy już siedliśmy na kanapie w salonie.
-Ty za nią przepraszasz?-spytałam.
-Tak,bo to po części moja wina,gdybym się wtedy z nią nie przespał to..
-Spałeś z nią?!-przerwałam mu.
-Przepraszam.
-To ja przepraszam,nie wiem czemu tak zaaragowałam.W końcu zerwałam z tobą,miałeś prawo się spotykać z innymi dziewczynami.
-Wiem,ale to nie powinno się wydarzyć...-urwał.-Zawsze kochałem ciebie,nawet,gdy ją całowałem i....
-Okej.
-Nadal cię kocham.
-Przestań!Dobrze wiesz,że to mineło.
-A mineło?
-Tak!
-Nadal w to nie wierzę.Nie wierzę,że od tak przestałaś mnie kochać,a kiedy poleciałaś do Barcelony znalazłaś sobie innego...
-Może nigdy Cię nie kochałam-powiedziałam cicho.
-Proszę powiedz mi to patrząc w oczy-powiedział,a ja zerknełam na jego piękne,niebieskie oczy.,,Boże,jaki on jest przystojny".
-Ja cię nie....-urwałam kiedy Nathan mnie pocałował.Pocałunek był krótki,kiedy się od niego oderwałam spoliczkowałam go i rzuciłam krótkie;
-Za pół godziny wyjeżdżam na lotnisko,mógłbyś już wyjść i proszę zapomnijmy o tym.-powiedziałam z wyrzutem.
-Dobrze-powiedział i mnie przytulił,a następnie wyszedł.
Godzinę później znajdowałam się już na lotnisku.Napisałam tylko do mojego wujka sms-a,że wracam,a Neymarowi postanowiłam zrobić niespodziankę.
Kilka godzin później byłam w drodze do domu Neymara.Nawet nie zostawiłam walizki w domu,tylko od razu pojechałam taksówką do jego domciu.Stęskniłam się za nim potwornie.Nie mogłam się doczekać aż wreszcie nasze usta się złączą,a on weźmie mnie w swoje ramiona.Marzyłam o tym i dalszą drogę o tym rozmyślałam.
Kiedy byłam już na miejscu zapłaciłam taksówkarzowi i udałam się do domu Neymara.Chciałam zadzwonić,ale furtka od ogródka była otwarta,więc postanowiłam tam wejść.Sprawdziłam wodę w basenie,a następnie powędrowałam do środka domu Neymara,ponieważ drzwi tarasowe były uchylone.Ah,ten Neymar nawet gdyby ktoś mu się włamał do domu,on by z tym nic nie zrobił.Przecież ma tyle pieniędzy.No nieźle sobie mój kochany chłopaczek zabalował.Butelki po alkoholu leżały wszędzie.Było ich mnóstwo.Nawet jeden goły chłopak leżał sobie na legala na podłodze i mimo iż mnie zobaczył nic z tym nie robił.Zaśmiałam się cicho i powędrowałam na górę,zajrzałam do pokoju gościnnego,a tam leżała jakaś para w łóżku.Szybko poszłam do sypialni Neymara i byłam zszokowana co tam widzę.Nie miałam żadnych wątpliwości,że leżał tam Neymar z Emily...
-------------------------------------------------------
Helloł!Trochę zawaliłam stosunek między nimi,ale tak musi być,przepraszam :) Ale myślę,że ogółem spoko rozdział c'nie?Do następnego !
Zapraszam tu :
http://miloscwmontecarlo-forever.blogspot.com/
Nagle przebiegł obok mnie pewien chłopak,w czerwonej bluzie z kapturem.I nagle wspomnienia zalały moje myśli.Chłopak biegający codziennie rano zatrzymujący się zawsze przed jej domem w wakacje...
-Nathan?-spytałam zanim pomyślałam,osoba,która biegła zatrzymała się i obejrzała w moją stronę.
-Cassie?Co ty tu robisz?
-Chciałam powspominać...
-Jezu,jak ja się za tobą stęskniłem!-wykrzyczał i objął mnie bardzo mocno.Ściskał mnie nawet nie wiedząc o tym jak może mnie boleć żebro,ale mniejsza z tym.
-Ściska to niech ciebie Elizabeth.-powiedziałam mimo wszystko się uśmiechając.
-Oj daj spokój,to był wielki błąd..
-Czemu?
-Tęskniłem za tobą i to bardzo,Elizabeth to wykorzystała.
-Rozumiem.
-A tobie jak się układa?Czytałem artykułu...nie wiedziałem,że interesują cię piłkarze.
-Ja też nie-odparłam i uśmiechnięta.Ruszyliśmy do kawiarni i przegadaliśmy tam dobrą godzinę.Rozmawialiśmy właśnie o tym jak jego siostra ostatnio wygoniła Elizabeth z ich domu,gdy do kawiarni weszła wkurzona Eli.
-Co wy tu kur*a robicie?-spytała,a raczej wykrzyczała pytanie.
-Rozmawiamy-odparłam spokojnie.
-Już ci się znudził ten piłkarzyna i znowu wracasz do Nathana?Po moim trupie,teraz to my jesteśmy razem.-powiedziała i pocałowała Nathana,który szybko jej się wyrwał i wyprowadził ją z kawiarni.No i tyle ich widziano...
***
Siedziałam właśnie w zakurzonym domku i nadal rozmyślałam,trochę już nie kołatały się moje myśli ku mojej zmarłej i ,,nowej" siostrze.Moje myśli bardziej kłębiły się do zazdrosnej Elizabeth,którą z kawiarni musiał wyprowadzić Nathan.Ta sytuacja mnie bawiła,ale nie śmiałam się z tego tak bardzo.
Dosyć późno wparowała do mnie Elizabeth,która spoliczkowała mnie i się na mnie rzuciła.Ja,nie byłam dłużna i jej oddałam mimo iż nie wiedziałam o co w ogóle chodzi.
Kiedy się już nieźle natłukłyśmy wywaliłam zmęczoną naszą bójką Elizabeth z domu Niny.Poobijana usnełam.
Obudzona następnego dnia postanowiłam zamówić bilet do Barcelony na godzinę 12.Nie miałam co tu dłużej robić.Jednakże było dość wcześnie,więc postanowiłam pobiegać.Taki zwyczaj o 8 rano.
Siedziałam i właśnie czytałam dziennik mojej siostry,gdy ktoś nagle zapukał.Uuu ,,kulturka" w przeciwieństwie do Elizabeth.Powędrowałam otworzyć drzwi i moim oczom ukazał się Nathan.
-Cześć.
-No hej,wejdź.
-Chciałem cię przeprosić za Elizabeth-powiedział kiedy już siedliśmy na kanapie w salonie.
-Ty za nią przepraszasz?-spytałam.
-Tak,bo to po części moja wina,gdybym się wtedy z nią nie przespał to..
-Spałeś z nią?!-przerwałam mu.
-Przepraszam.
-To ja przepraszam,nie wiem czemu tak zaaragowałam.W końcu zerwałam z tobą,miałeś prawo się spotykać z innymi dziewczynami.
-Wiem,ale to nie powinno się wydarzyć...-urwał.-Zawsze kochałem ciebie,nawet,gdy ją całowałem i....
-Okej.
-Nadal cię kocham.
-Przestań!Dobrze wiesz,że to mineło.
-A mineło?
-Tak!
-Nadal w to nie wierzę.Nie wierzę,że od tak przestałaś mnie kochać,a kiedy poleciałaś do Barcelony znalazłaś sobie innego...
-Może nigdy Cię nie kochałam-powiedziałam cicho.
-Proszę powiedz mi to patrząc w oczy-powiedział,a ja zerknełam na jego piękne,niebieskie oczy.,,Boże,jaki on jest przystojny".
-Ja cię nie....-urwałam kiedy Nathan mnie pocałował.Pocałunek był krótki,kiedy się od niego oderwałam spoliczkowałam go i rzuciłam krótkie;
-Za pół godziny wyjeżdżam na lotnisko,mógłbyś już wyjść i proszę zapomnijmy o tym.-powiedziałam z wyrzutem.
-Dobrze-powiedział i mnie przytulił,a następnie wyszedł.
Godzinę później znajdowałam się już na lotnisku.Napisałam tylko do mojego wujka sms-a,że wracam,a Neymarowi postanowiłam zrobić niespodziankę.
Kilka godzin później byłam w drodze do domu Neymara.Nawet nie zostawiłam walizki w domu,tylko od razu pojechałam taksówką do jego domciu.Stęskniłam się za nim potwornie.Nie mogłam się doczekać aż wreszcie nasze usta się złączą,a on weźmie mnie w swoje ramiona.Marzyłam o tym i dalszą drogę o tym rozmyślałam.
Kiedy byłam już na miejscu zapłaciłam taksówkarzowi i udałam się do domu Neymara.Chciałam zadzwonić,ale furtka od ogródka była otwarta,więc postanowiłam tam wejść.Sprawdziłam wodę w basenie,a następnie powędrowałam do środka domu Neymara,ponieważ drzwi tarasowe były uchylone.Ah,ten Neymar nawet gdyby ktoś mu się włamał do domu,on by z tym nic nie zrobił.Przecież ma tyle pieniędzy.No nieźle sobie mój kochany chłopaczek zabalował.Butelki po alkoholu leżały wszędzie.Było ich mnóstwo.Nawet jeden goły chłopak leżał sobie na legala na podłodze i mimo iż mnie zobaczył nic z tym nie robił.Zaśmiałam się cicho i powędrowałam na górę,zajrzałam do pokoju gościnnego,a tam leżała jakaś para w łóżku.Szybko poszłam do sypialni Neymara i byłam zszokowana co tam widzę.Nie miałam żadnych wątpliwości,że leżał tam Neymar z Emily...
-------------------------------------------------------
Helloł!Trochę zawaliłam stosunek między nimi,ale tak musi być,przepraszam :) Ale myślę,że ogółem spoko rozdział c'nie?Do następnego !
Zapraszam tu :
http://miloscwmontecarlo-forever.blogspot.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)












